poniedziałek, 24 stycznia 2011
niedziela, 7 listopada 2010
JUSTA VS CIASTO CZEKOLADOWE
No witam witam po długiej nieobecności. Nie będę się tłumaczyć bo po co. Po prostu opowiem jakby nigdy nic jak to wzięłam się za pieczenie ciasta i o dziwo całkiem mi wyszło, co więcej jest to bardzo fajna zabawa i zamierzam kontynuować moje zmagania.
No trzeba też szczerze powiedzieć że nie jest to też mój pierwszy wypiek.Pierwsze w życiu ciacho, które nie było naleśnikiem ani plackiem ziemniaczanym upiekłam Tomaszowi na któreś tam urodziny i był to biszkopt z galaretką. Rewelacji nie było, a w dodatku nadzorowała mnie mama więc poniekąd się to nie liczy. Odkąd mam jednak swoją własną prywatną kuchnię w wynajętym mieszkaniu zmierzyłam się już z drożdżowymi bułeczkami i sernikiem. Przygoda z bułeczkami skończyła się zablokowaniem drzwiczek od piekarnika bo ciasto chciało wypłynąć na podłogę. A apropos sernika to jest jedyne ciasto którego smaku nienawidzę. Upiekłam ale nawet nie spróbowałam, ktoś zjadł, wszyscy żyją więc jest ok. Także bywa ostro nawet i w tej dziedzinie.
A teraz do rzeczy
trzeba mieć trochę jajek tak z osiem ( my dostaliśmy od Ilony)
trochę cukru ( mamy taką pakę 5 kg)
czekolada gorzka z dwie tabliczki (tata naprzywoził z Niemiec i wszystkie słodkie zostały wyjedzone zostały tylko gorzkie zawartość kakao 70% czyli idealne do tego ciacha)
masełko 1,5 kostki
kakao i żelatynę ale to chyba niekonieczne wg mnie obyło by się bez żelatyny
No i najważniejsze trzeba mieć mikser Pożyczyłam bo nie mam
Ciacho robi się w dwóch turach. Najpierw piecze się ciacho w piekarniku przez pół godz. Ciacho po wyciągnięciu opada (powinien zapaść się tylko środek mi opadł cały). Potem przygotowuje się mus i wypełnia zapadnięty środek.
Efekt, mniamnuśnaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa rozpływające się w ustach czekoladowa pycha
No witam witam po długiej nieobecności. Nie będę się tłumaczyć bo po co. Po prostu opowiem jakby nigdy nic jak to wzięłam się za pieczenie ciasta i o dziwo całkiem mi wyszło, co więcej jest to bardzo fajna zabawa i zamierzam kontynuować moje zmagania.
No trzeba też szczerze powiedzieć że nie jest to też mój pierwszy wypiek.Pierwsze w życiu ciacho, które nie było naleśnikiem ani plackiem ziemniaczanym upiekłam Tomaszowi na któreś tam urodziny i był to biszkopt z galaretką. Rewelacji nie było, a w dodatku nadzorowała mnie mama więc poniekąd się to nie liczy. Odkąd mam jednak swoją własną prywatną kuchnię w wynajętym mieszkaniu zmierzyłam się już z drożdżowymi bułeczkami i sernikiem. Przygoda z bułeczkami skończyła się zablokowaniem drzwiczek od piekarnika bo ciasto chciało wypłynąć na podłogę. A apropos sernika to jest jedyne ciasto którego smaku nienawidzę. Upiekłam ale nawet nie spróbowałam, ktoś zjadł, wszyscy żyją więc jest ok. Także bywa ostro nawet i w tej dziedzinie.
A teraz do rzeczy
trzeba mieć trochę jajek tak z osiem ( my dostaliśmy od Ilony)
trochę cukru ( mamy taką pakę 5 kg)
czekolada gorzka z dwie tabliczki (tata naprzywoził z Niemiec i wszystkie słodkie zostały wyjedzone zostały tylko gorzkie zawartość kakao 70% czyli idealne do tego ciacha)
masełko 1,5 kostki
kakao i żelatynę ale to chyba niekonieczne wg mnie obyło by się bez żelatyny
No i najważniejsze trzeba mieć mikser Pożyczyłam bo nie mam
Ciacho robi się w dwóch turach. Najpierw piecze się ciacho w piekarniku przez pół godz. Ciacho po wyciągnięciu opada (powinien zapaść się tylko środek mi opadł cały). Potem przygotowuje się mus i wypełnia zapadnięty środek.
Efekt, mniamnuśnaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa rozpływające się w ustach czekoladowa pycha
poniedziałek, 18 października 2010
sobota, 25 września 2010
Tłoku nie ma-chociaż jedno takie miejsce. Bo ostatnio wszędzie tłok. Zwłaszcza na ulicach Torunia. Staje na głowie żeby nie zanudzić się stojąc w korku. Łaaaaaa masakra. No i jak w końcu wracam do domu po godzinie ślimaczenia się po ulicach Torunia to padam. Już wiem że mnie to wykończy.
Poza tym mój prywatny komputer się rozsypał. Także skazana jestem na tomkowy Zwłaszcza że ciężko używać komputera którego ktoś inny używa niemal non stop. Wszystko to skutkuje tym że na blogu mym tłoku nie widać.
Zresztą i tak wpadłam w ten idiotyczny wyścig szczurów, wiecie korporacyjny pęd ,więc nic ciekawego o czym można by było napisać się nie dzieje. No kicha normalnie.
2 dni na biebrzy. To sobie poszaleliśmy. 2 dni.
Poza tym mój prywatny komputer się rozsypał. Także skazana jestem na tomkowy Zwłaszcza że ciężko używać komputera którego ktoś inny używa niemal non stop. Wszystko to skutkuje tym że na blogu mym tłoku nie widać.
Zresztą i tak wpadłam w ten idiotyczny wyścig szczurów, wiecie korporacyjny pęd ,więc nic ciekawego o czym można by było napisać się nie dzieje. No kicha normalnie.
2 dni na biebrzy. To sobie poszaleliśmy. 2 dni.
niedziela, 12 września 2010
piątek, 30 lipca 2010
sobota, 15 maja 2010
poniedziałek, 10 maja 2010
niedziela, 18 kwietnia 2010
Przyszła wiosna i siedzenie przed komputerem jest ostatnią rzeczą jaka mi do głowy przychodzi. Ale że jestem w zasadzie wytrwała i jak zaczęłam już umieszczać tu swoje wypociny to przydałoby się robić to w miarę regularnie. A poza tym w pracy ze względu na wiosenne ożywienie rynku budowlanego mamy niemały kocioł, więc zamieszczam zdj odpowiednie do tej sytuacji
środa, 31 marca 2010
sobota, 14 listopada 2009
czwartek, 12 listopada 2009
środa, 11 listopada 2009
Heloooooł
powrocilismy z deutschlandii
Nie mam pojęcia jak to się pisze
A więc tak Powróciliśmy i mamy oczywiście kilka spostrzezeń, które chyba troche i nas zaskoczyły
Hihi okazalo sie ze mieszkają tam bardzo mili ludzie, nie wiem czemu mnie to zaskoczylo Choc język jest hardcorowy Ale mili Państwo Jak oni się tam bawią!!!! To mnie zaskoczyło ogromnie Jakos mi sie wydawalo ze to naród jakis taki sztywny pewnie przez to uporządkowanie ich, które swoją drogą naprawde było bardzo widać ale bardzo pozytywnie
No i spostrzezenie nr 2 mają zajebiste drogi co jest strasznie odczuwalne zwlaszna jak sie juz wjedzie do Polski No ale Ameryki tu nie odkrylam Wiedzialam ze tak jest Ale nie wiedzialam ze az taka jest różnica widoczna
przeczytalam to co napisalam i chyba składnia mi kuleje
powrocilismy z deutschlandii
Nie mam pojęcia jak to się pisze
A więc tak Powróciliśmy i mamy oczywiście kilka spostrzezeń, które chyba troche i nas zaskoczyły
Hihi okazalo sie ze mieszkają tam bardzo mili ludzie, nie wiem czemu mnie to zaskoczylo Choc język jest hardcorowy Ale mili Państwo Jak oni się tam bawią!!!! To mnie zaskoczyło ogromnie Jakos mi sie wydawalo ze to naród jakis taki sztywny pewnie przez to uporządkowanie ich, które swoją drogą naprawde było bardzo widać ale bardzo pozytywnie
No i spostrzezenie nr 2 mają zajebiste drogi co jest strasznie odczuwalne zwlaszna jak sie juz wjedzie do Polski No ale Ameryki tu nie odkrylam Wiedzialam ze tak jest Ale nie wiedzialam ze az taka jest różnica widoczna
przeczytalam to co napisalam i chyba składnia mi kuleje
czwartek, 5 listopada 2009
poniedziałek, 2 listopada 2009
I plener
ODSŁONA II_______________________________________GOSIA


ODSŁONA I_____________________________________ OLA

oki zdjecia poniżej mogą wydawac sie nieco schizowate.
Dlatego cofne sie nieco w przeszszlosc i powrzucam foty z I pleneru "modelkowego" w Sk . Staralam sie jak moglam Co nieco mozna wybrac z tych fotek. Zbyt duzych zażaleń nie było generalnie orócz jednego przypadku gdzie pani modelka stwierdzila ze nie chce zdjeć bo są brzydkie i po co jej takie. Nocuż trudno się mówi.


ODSŁONA I_____________________________________ OLA


oki zdjecia poniżej mogą wydawac sie nieco schizowate.
Dlatego cofne sie nieco w przeszszlosc i powrzucam foty z I pleneru "modelkowego" w Sk . Staralam sie jak moglam Co nieco mozna wybrac z tych fotek. Zbyt duzych zażaleń nie było generalnie orócz jednego przypadku gdzie pani modelka stwierdzila ze nie chce zdjeć bo są brzydkie i po co jej takie. Nocuż trudno się mówi.
niedziela, 1 listopada 2009
??
orzesz jak ten komp zamula
Nieważne hmm
zauważyłam ostatnio, że mam nadmiar zdjęć, zatem chyba jestem w odpowiednim miejscu. Chociaż Qrcze jeżeli chodzi o pisanie to będzie gorzej. Mój analityczny umysł nastawiony jest na cyferki, różniczki tudzież całki. Z literakami idzie mi już nieco gorzej. Ale jak to mówią trening czyni mistrza!!!!
Nieważne hmm
zauważyłam ostatnio, że mam nadmiar zdjęć, zatem chyba jestem w odpowiednim miejscu. Chociaż Qrcze jeżeli chodzi o pisanie to będzie gorzej. Mój analityczny umysł nastawiony jest na cyferki, różniczki tudzież całki. Z literakami idzie mi już nieco gorzej. Ale jak to mówią trening czyni mistrza!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)























